Niewątpliwie największe znaczenie w ochronie ptaków ma zapewnienie im odpowiednich miejsc gniazdowania przez rozmieszczanie skrzynek lęgowych. Jednak miejsca lęgowe to dopiero część sukcesów. Bez zimowego dokarmiania ptaki szczęśliwie urodzone, nie wszystkie przeżyją. Zimowe dokarmianie jest chyba najstarszą formą pomocy ptakom. Hush Phone się kupuje, wstawia na open space (najlepiej blisko biurek, aby każdy miał do budki minimalną liczbę kroków) i… po prostu zaczyna się z niego korzystać. Przeczytaj, jak aranżacja biura wpływa na wizerunek firmy. NIP: 7282725538 / REGON: 100703371 ul. Dostawcza 4 93-231 Łódź. info@mikomax.pl https://mikomaxsmartoffice Karmiki do samodzielnego montażu to pełny zestaw elementów niezbędnych, by szybko skonstruować klasyczny tradycyjny karmik lub jakąś prostszą jego wersję. W pakiecie znajdziemy nie tylko deseczki czy inne detale, ale także śrubki i gwoździe potrzebne do tego, by te poszczególne elementy połączyć. Dzięki instrukcji obsługi Kup Karmnik Domek do Dokarmiania w Budki lęgowe i karmniki - Dekoracja ogrodu - Najwięcej ofert w jednym miejscu. Radość zakupów i 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji. Nie ma to jak radosne ptasie trele! Dźwięk świergotania ptaków od razu sprawi, że w sercu zapanuje maj. Władze Krakowa zapraszają mieszkańców do radosnego świętowania walentynek. 14 lutego o godz. 12.00 przed krakowskim magistratem na Placu Wszystkich Świętych będzie można odebrać bezpłatnie karmniki oraz budki lęgowe dla ptaków. Budki lęgowe można rozmieszczać nie tylko na obszarze własnej posesji, ale również np. w przestrzeni miejskiej na terenie całej Polski, w dowolnym czasie w ciągu roku, najlepiej przed rozpoczęciem okresu lęgowego, czyli wczesną wiosną. Montuje się je na wysokości powyżej 2,5 m nad powierzchnią ziemi. 53Yxd. Historia powstania Koła Łowieckiego „Bażant” w Dwikozach. Za początek łowiectwa na ziemi dwikoskiej należy uznać okres tuż po zakończeniu II wojny światowej. Już w roku 1946 kilku pasjonatów zorganizowało się w nieformalne stowarzyszenie łowieckie. Byli to Józef Guz, Bronisław Nasławski, Franciszek Zdyb, Tadeusz Paszta, Zygmunt Stępień, Stefan Sułek i Józef Cendrowski. Polowania odbywały się na terenach wydzierżawianych od przedstawicieli wsi, tzw. trójek. Zapłatą za dzierżawę najczęściej były maszyny i narzędzia rolnicze. Oficjalne powstanie Koła datuje się na 25 kwietnia 1949 roku, kiedy to w Urzędzie Wojewódzkim w Kielcach zarejestrowano stowarzyszenie pod nazwą Kółko Myśliwskie „Bażant” z siedzibą w Dwikozach. Pierwszym prezesem został wybrany Józef Guz a łowczym Bronisław Nasławski. W tym czasie do Kółka należało 12 myśliwych, chociaż nie wszyscy posiadali broń. W następnych latach liczebność wahała się w przedziale 16-20 członków. W latach 50-tych, kiedy to nastąpiła reorganizacja zasad funkcjonowania łowiectwa w Polsce, Kółko zostało włączone w struktury Polskiego Związku Łowieckiego, zmieniono jego nazwę na Koło Łowieckie „Bażant” w Dwikozach oraz wpisano do rejestru Wojewódzkiej Rady Łowieckiej w Kielcach. W roku 1953 kraj został podzielony na obwody łowieckie. Naszemu Kołu przypadły trzy obwody: leśny w okolicach Łagowa – Złotej Wody i dwa polne obejmujące obszar od Sandomierza do Sobótki przez miejscowości Wyspa, Wygoda, Winiary. Część obwodu polnego obejmującego teren od Sandomierza do rzeki Opatówki utraciliśmy w 1955 roku na rzecz nowo powstałego Koła Wojskowego w Sandomierzu. W roku 1960 Powiatowa Rada Narodowa w Opatowie wypowiedziała nam umowę dzierżawy obwodu leśnego Łagów – Złota Woda bez podania przyczyny. W roku 1963 ponownie dokonano podziału terenów łowieckich, czego konsekwencją było przekazanie naszemu Kołu w dzierżawę od 1 stycznia 1964 roku dwóch obwodów na terenie obecnych gmin: Dwikozy, Wilczyce i Zawichost. W roku 1967 kolejna reorganizacja i korekta granic doprowadziła do tego, że utraciliśmy tereny od Łukawy po Sobótkę, Wygodę o łącznej powierzchni ok. 1,5 tyś. ha. Pozostałe ok. 8 tyś. ha użytkujemy do chwili obecnej, chociaż wraz ze zmianami administracyjnymi w kraju zmieniały się numeracje obwodów. W dokumencie Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Sandomierzu do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Kielcach, w wykazie stowarzyszeń z 1950r. wzmianka o istnieniu Kółka Myśliwskiego ,,Bażant” w Dwikozach. W pierwszych latach działalności Koła, zebrania i posiedzenia Zarządu odbywały się w domach prywatnych, później w wynajętych lokalach. Często korzystano z pomieszczeń w miejscowych zakładach ze świetlicy ZPOW Dwikozy czy PZZ Dwikozy. W roku 1986 Koło zakupiło drewniany kontener budowlany o pow. ok. 40 m2. Posadowiony został w Dwikozach, na użyczonej od kolegi myśliwego Jakuba Strugały działce. Kontener składał się z niedużej sieni, pomieszczenia kuchennego i świetlicy. Przez ponad 20 lat służył nam za miejsce zebrań, spotkań i okolicznościowych uroczystości. W dniu r. Koło zakupiło nieruchomość rolną o pow. 0,29 ha wraz z budynkiem mieszkalnym w Zawichoście – Podgórzu. Nieruchomość ta została wybrana nieprzypadkowo gdyż leży ona w środku obwodu łowieckiego, w pewnym oddaleniu od skupisk domów, na pagórkowatym wzniesieniu otoczonym zagajnikiem popularnych drzew – samosiewek oraz dziko rosnących krzewów. Teren był zapuszczony, od wielu lat nie użytkowany. Po oczyszczeniu i zniwelowaniu gruntu, na całości zasiano trawę, nasadzono drzewa ozdobne oraz wykonano ogrodzenie. W budynku wymieniono podłogi, okna i drzwi a także całe pokrycie dachu. Wewnątrz budynku wyburzono niektóre ścianki działowe i przystosowano go do spotkań w większym gronie. Domek posiada kominek, osobne pomieszczenie kuchenne z pełnym wyposażeniem oraz korytarz służący jako szatnia. Obok domu znajduje się pokaźna piwnica, w której gromadzone są rośliny okopowe potrzebne do dokarmiania zwierzyny w okresie zimowym. Na posesji został zainstalowany garaż blaszany, który służy jako magazyn karmy sypkiej. Wszyscy myśliwi i stażyści pracowali z dużym poświęceniem i oddaniem, często ofiarowując własne materiały budowlane i przedmioty wyposażenia wnętrz. Nie szczędzili także własnego grosza na finansowanie fachowych prac. Po ponad sześćdziesięciu latach dorobiliśmy się przyzwoitej, własnej siedziby Koła. Z uwagi na charakter obwodów, polne z niewielkim lasem, w pierwszych latach zwierzyną dominującą był zając i kuropatwa. Liczna była również dzika kaczka i dziki królik. Sarna i bażant występowały sporadycznie. Dzięki wieloletniej inicjatywie myśliwych, między innymi Kol. Kazimierza Brzozowskiego i jego brata Henryka Brzozowskiego, którzy w czasie sianokosów wybierali jaja z gniazd bażancich i podkładali je domowym kurom, stan bażanta z roku na rok ulegał poprawie. Z czasem działania zostały rozszerzone o budowę wojlery do hodowli. Rezultaty introdukcji były tak dobre, że w czasie jednego wyjścia w teren myśliwy pozyskiwał nawet kilka kogutów. Także stan kuropatw był wysoki. Remanenty z tego okresu wykazywały stan ponad szt., pozyskanie zaś kształtowało się ok. 500 szt. rocznie. Rozkłady polowań zbiorowych na zające także były znakomite. Niestety, w latach 80-tych całkowicie wyginęła populacja dzikiego królika. Ostoją tej zwierzyny były przylegające do rzeki Opatówki wąwozy, gdzie wyśmienicie radziły sobie te zwierzęta. Choroby wywołane przez komara rozwijającego się w okolicy wody doprowadziły do całkowitego wytępienia tego gatunku. Próba introdukcji z innych terenów nie dała żadnego rezultatu. Szkoda, bo była to jedna z ciekawszych populacji zwierzyny łownej. Często, odpoczywając na zboczu lessowych górek obserwowaliśmy gonitwy i zabawy niedużych stworzonek futerkowych zwanych królikami. Dziś młodzież myśliwska nie pamięta wyglądu tych sympatycznych zwierząt. Dobry stan zwierzyny drobnej utrzymywał się do połowy lat 80-tych, co zachęciło nas do sprzedaży kuropatw myśliwym dewizowym. Także odłowy i sprzedaż zajęcy za dewizy przynosiły znaczne profity dla Koła i nie miały wpływu na zmniejszenie populacji. Dla przykładu – w 1984 roku myśliwy z Francji w ciągu 3 dni pozyskał ok. 150 sztuk kuropatw, a pokot 60-80 zajęcy w 15-20 strzelb nie był niczym niezwykłym. Ciężkie zimy z lodową pokrywą, chemizacja i mechanizacja w rolnictwie, a także gwałtowny wzrost populacji lisa spowodowały drastyczny spadek w liczebności zwierzyny drobnej. W zaistniałej sytuacji nie pozostajemy bierni – zasiedlamy łowiska głównie bażantem, kuropatwą, a ostatnio również zającem. Od połowy lat 90-tych zaprzestaliśmy polowań na kuropatwy. Pomimo wprowadzenia ogólnopolskiego programu ochrony kuropatwy oraz stałego zasiedlenia obwodów tym ptactwem, stan populacji pozostaje nadal niski. Zauważalny jest nieznaczny wzrost liczebności zająca. Paradoksem jest, że sprzyja temu rozwój sadownictwa. W rejonach gdzie występują liczne sady pozyskanie zająca wzrasta. Wpływ na to ma bezpieczeństwo obszaru (intensywne zadrzewienia), kultura upraw, stosowanie przez ogrodników coraz bezpieczniejszych oprysków oraz dostępność karmy. Zmiany w środowisku, które spowodowały spadek populacji zwierzyny drobnej nie miały złego wpływu na liczebność zwierzyny grubej, tj. sarny, której ilość znacznie wzrosła i dzika, który stał się głównym obiektem polowań. Dla przykładu, do połowy lat 80-tych nie pozyskano żadnego dzika, obecnie do 50-ciu, więcej niż zajęcy. Wpływ na to ma ciągle powiększający się areał pól nieuprawianych tzw. ugorów. Jest to bezpieczna ostoja zwierzyny grubej, chociaż sprzyja to także rozwojowi szkodników takich jak lisy. Poniżej przedstawiono kształtowanie się stanu zwierzyny w latach 60-tych do 80-tych na przykładzie sprawozdań remanentowych. Dla usprawnienia gospodarki łowieckiej, cały obszar obwodów został podzielony na rewiry, a myśliwi na grupy. Jest to wzorcowy i skuteczny model wykorzystania potencjału myśliwych w celu prowadzenia racjonalnej gospodarki. Podział obszaru spowodował, że każdy myśliwy odpowiada za ochronę, dokarmianie i budowanie urządzeń łowieckich w ściśle określonym rejonie. Liczne kontrole Zarządu Koła szybko wychwytują kolegę, który jest opieszały i zaniedbuje swój teren. Wówczas stosowane są upomnienia lub kary w postaci odebrania możliwości polowania w danym sezonie. Dla ochrony łowisk przed kłusownictwem w każdym obwodzie, w pierwszych latach zatrudniony był jeden strażnik łowiecki, od końca lat 80-tych jest kilku strażników, którzy pracują społecznie. Nadto w okresie przedsezonowym, po żniwach, wszyscy myśliwi patrolują pola przed kłusownikami, nawet nocą w kilkuosobowych grupach. Budżet Koła składa się przede wszystkim ze składek członków Koła oraz wpłat ze sprzedaży zwierzyny. Co roku budżet nasz jest większy, gdyż rośnie sprzedaż grubej zwierzyny, przede wszystkim dzików. Około 40% funduszy przeznaczamy na gospodarkę łowiecką tj. zakup zwierzyny do zasiedleń oraz zakup karmy do zimowego dokarmiania. Uprawiamy również poletka łowieckie, średnio nieco ponad 1 ha. W okresie zbioru kukurydzy na polach po byłej spółdzielni rolniczej w okolicy miejscowości Czyżów Szlachecki, za zgodą właścicieli, pozyskujemy ziarno z zebranych kolb tzw. odpadowych. Zawsze w takich przypadkach frekwencja myśliwych jest duża a zebrane ziarno ma znaczny udział w zgromadzonej paszy na sezon zimowy. Koło nasze od lat współpracuje ze szkołami. Ostatnio ta współpraca jest coraz intensywniejsza, dzięki nauczycielom i uczniom ze szkół podstawowych w Słupczy, Garbowie, Winiarach i Zawichoście. Od lat jesteśmy współorganizatorami i fundatorami nagród w międzyszkolnym konkursie wiedzy przyrodniczo – łowieckiej. Jesteśmy również obecni na imprezach środowiskowych, gdzie prezentujemy materiały dydaktyczne i trofea. Organizowane przez Koło zabawy i konkursy dla młodzieży połączone ze spotkaniami z myśliwymi przy ognisku na terenie posesji Domku Myśliwskiego są dobrą lekcją kształtowania w młodzieży kultury społecznej, gdyż łowiectwo jest najstarszą częścią tej kultury. W 2011 roku uczestniczyliśmy w spotkaniu biesiadnym z okazji Święta Ludowego z rolnikami z gminy Zawichost w miejscowości Dziurów, co znacząco poprawiło postrzeganie nas przez lokalną społeczność. W dniu 09. 10. 2008r. decyzją Wojewody Świętokrzyskiego utworzono na terenie kęp nadwiślańskich rezerwat przyrody „Wisła pod Zawichostem”. Rezerwat ma powierzchnię 676 ha z czego większość leży na terenie naszego obwodu łowieckiego nr 99. Celem ochrony jest zachowanie ze względów społecznych, naukowych i dydaktycznych ostoi lęgowych, miejsc żerowania i odpoczynku podczas wędrówek, rzadkich, charakterystycznych dla doliny Wisły gatunków ptaków, szczególnie z rzędu siewkowych np. mewy-siewki i czajki. Od powstania rezerwatu myśliwi mają ograniczony dostęp do tych terenów. Nie możemy prowadzić gospodarki łowieckiej, chronić zwierzyny przed kłusownictwem, budować urządzeń łowieckich jak: paśniki, podsypy, lizawki, ambony obserwacyjne. Zakaz wstępu do rezerwatu nie jest przeszkodą dla kłusowników. Czują się bezkarni wiedząc, że myśliwi nie mają tam dostępu. Nastąpiła nieuzasadniona ochrona niektórych ptaków, zaś w pogłowiu zwierzyny łownej występują niewyobrażalne szkody. W czasie wizyt kontrolnych w okresie zimowym napotykamy na tusze saren lub dzików uduszone we wnykach. Uważamy, że obszar ten powinien pozostać jak dotychczas obszarem chronionym przez myśliwych, a także użytkowanym przez miejscową ludność w niezmienionym zakresie. Był to wzorowy przykład harmonii i równowagi przyrodniczej. Przecież stan obecny tego obszaru przyrodniczego jest niewątpliwą zasługą działań członków koła łowieckiego jak i miejscowej ludności. My myśliwi jesteśmy za rozważną ochroną tego obszaru z jego zasobami przyrodniczymi, ale nie w takiej postaci jak obecnie w rezerwacie przyrody „Wisła pod Zawichostem”. Koło nasze liczy 64 członków. Skład społeczny jest zróżnicowany. Członkami są rolnicy, robotnicy, nauczyciele, przedsiębiorcy, urzędnicy i dość liczna grupa emerytów. Większa część kolegów zamieszkuje na terenach dzierżawionych obwodów lub w bezpośrednim sąsiedztwie. W Kole zauważa się wpływ zmiany pokoleniowej myśliwych. Jest grupa starszych myśliwych którzy ze względów zdrowotnych ograniczają swoje uczestnictwo w działalności Koła, mimo że opłacają składki członkowskie. Godnie ich zastępują młodzi myśliwi, którzy chętnie i z pożytkiem dla gospodarki łowieckiej wykonują zlecone prace, a w wykonaniu planów łowieckich uczestniczą w przeważającej wielkości. W lipcu 2013 r. członkowie naszego Koła ufundowali sztandar dla Koła, który został poświęcony w Kościele Parafialnym w Dwikozach. Główna uroczystość odbyła się w Dworze Dwikozy, na którą zaproszono przedstawicieli lokalnych władz samorządowych , zaprzyjaźnionych myśliwych, przedstawicieli władz PZŁ, a także rodziny oraz gości. Na przyjęciu tym został zaprezentowany sztandar, którego projektantem był członek naszego Koła, Kolega Andrzej Broda. Zostały także wręczone odznaczenia łowieckie dla wyróżniających się myśliwych. Medalem Zasługi Łowieckiej odznaczono następujące osoby: Stefan Skorupa, Stanisław Jaskóła, Bogusław Broda, Andrzej Broda i Waldemar Styczeń. Uroczystość ta jest ukoronowaniem ponad 60-cio letniej działalności pasjonatów łowiectwa, pracy kilku pokoleń myśliwych, a także stała się pozytywnym symbolem jednoczącym środowiska lokalne w przedmiocie postrzegania łowiectwa. Warto w tym miejscu przytoczyć cytat z przedwojennego „Łowca Polskiego”: Wiąże myślistwo duszę z przyrodą węzłem nierozerwalnym, węzłem wdzięczności za dar poznawania najdroższych skarbów życia, piękna, siły i miłości. Gdyż pięknem, siłą i miłością jest przyroda. Pięknem boskim, siłą szlachetną, a miłością jak kryształ czystą, jak złoto prawdziwą; miłością stanowiącą w samej sobie sens i cel swego istnienia. Andrzej Langchamps: „Łowiec Polski”, Warszawa 1929 Rys historyczny opracował Andrzej Broda przy udziale Waldemara Stycznia. Dwikozy, 2013r. przez · Opublikowano 9 lutego 2022 · Zaktualizowano 9 lutego 2022 Na terenie naszych obwodów zainstalowaliśmy różnego rodzaju urządzenia łowieckie, które możemy podzielić na cztery grupy: W pierwszej grupie – dokarmianie zwierzyny – są to paśniki gdzie wykładamy karmę; budki podsypowe w których wysypujemy mieszanki zbóż dla ptactwa; lizawki gdzie wykładamy sól dla jeleni, danieli, saren; poletka zgryzowe i miejsca wysypu karmy okopowej gdzie zwierzyna ma atrakcyjną karmę w okresie utrudnionego dostępu do pożywienia. W związku z przeciwdziałaniem rozszerzania się choroby ASF, 27 stycznia 2021 na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej wprowadzony został zakaz dokarmiania dzików. Paśnik Budka podsypowa – fot. Michał Drążek. Lizawki – fot. Maciej Nowicki Poletko – fot. Maciej Nowicki Poletko – fot. Maciej Nowicki W drugiej grupie – ochrona upraw rolnych – to miejsca wysypu karmy, pasy zaporowe, które odciągają zwierzynę od upraw, ale również pastuchy elektryczne czy odstraszacze hukowe. Do tej grupy zaliczamy również ambony, a szczególnie zwyżki z których w przypadku okresów ochronnych lub prowadzenia przez lochy lub łanie młodych prowadzimy obserwacje i odstraszamy je i przepędzamy z pól. Pas zaporowy – fot. Maciej Nowicki Pas zaporowy – fot. Maciej Nowicki W trzecie grupie – magazynowanie i przygotowywanie karmy – to przede wszystkim nasz magazyn, w którym przechowujemy zakupione zboża, karmy, sól oraz mieszamy i przygotowujemy je do rozwiezienia w teren. Magazynowanie ziemniaków – fot. Maciej Nowicki Magazyn – fot. Krzysztof Wiśniewski W czwartej grupie – ułatwienie odstrzału – to ambony, zwyżki oraz nęciska. Zwyżki przygotowane do rozwiezienia w teren – fot. Maciej Nowicki Zwyżka ustawiona w terenie – fot. Maciej Nowicki Ambona w łowisku – fot. Krzysztof Wiśniewski W tym roku planujemy zorganizować dla chętnych mieszkańców naszych obwodów, wspólne wyjazdy z myśliwymi w teren podczas których będziemy rozwozić karmę do podsypów, sól do lizawek oraz zbierać napotkane śmieci. Na koniec zaprosimy do naszego domku myśliwskiego na ciepły poczęstunek. Chętnych już dzisiaj zapraszamy do kontaktu poprzez komunikatory Messenger lub WhatsApp, a o dacie niedługo poinformujemy. Kiedy mamy do czynienia z łagodnymi zimami, śnieg nie pokrywa grubą warstwą ziemi, a temperatura nie spada dużo poniżej zera, ptaki radzą sobie samodzielnie. Żywią się nasionami i owocami, które opadły z drzew i krzewów. Poszukują w liściach ukrytych owadów i ich larw. Jednak gdy tylko nadejdą silne mrozy, a śnieg pokryje ziemię wówczas konieczna jest nasza pomoc. Dostęp do pożywienia w takich warunkach staje się utrudniony i ptaki nie są w stanie samodzielnie go znaleźć. Problem mają zwłaszcza osobniki z mniejszym doświadczeniem, stare bądź osłabione. Chyba nie ma najlepszego momentu, aby rozpocząć dokarmianie ptaków. Jedni uważają, że dobrym czasem jest listopad. Za tą teorią przemawia fakt, że zwierzęta zdążą przyzwyczaić się do umiejscowienia zimowej stołówki zanim ta pora roku na dobre się zacznie. Dodatkowo pokarm przez nas podawany jest wysokokaloryczny, co przyczynia się do zgromadzenia tkanki tłuszczowej pomocnej w ciężkich zimowych miesiącach. Inni twierdzą z kolei, że dokarmianie należy rozpocząć, kiedy śnieg uniemożliwia żerowanie. Zbyt wczesne wykładanie pokarmu może zaburzyć wędrówkę ptaków, które nie zimują w naszym kraju. Pozostając w Polsce mają one trudności w przetrwaniu zimy. Autorzy są jednak zgodni w kwestii zakończenia dokarmiania. Powinno to nastąpić wraz z nadejściem wiosny – okolice kwietnia. Czas przed tym terminem jest wbrew pozorom szczególnie trudny dla ptaków. Związane jest to z już bardzo ograniczoną dostępnością pokarmu, a zgromadzona tkanka tłuszczowa została już w większości przez zwierzęta wykorzystana. Musimy o tym pamiętać. Kiedy już zdecydowaliśmy się, że będziemy zimą dokarmiać ptaki musimy robić to regularnie. Zwierzęta szybko przyzwyczajają się do takiego źródła pokarmu i będą przylatywać w miejsce, gdzie mogą je znaleźć. Poniekąd stają się one mniej samodzielne. Jeżeli będą musiały poszukać nowej stołówki stracą na to sporo energii, która jak wiemy jest im potrzebna o tej porze roku. Jeżeli chcemy podjąć się dokarmiania poza naszym ogrodem na przykład w parku, to musimy zdawać sobie sprawę z tego, że będzie wymagało to od nas jeszcze większej konsekwencji – zwłaszcza w mroźne dni i złą pogodę. To wtedy ptaki najbardziej liczą na naszą pomoc. Także w tym przypadku pokarm pozostawiamy zawsze w jednym miejscu. Gdy karma umieszczana będzie bezpośrednio na ziemi postarajmy się, aby miejsce to w miarę możliwości było odśnieżone i suche, czyli na przykład pod krzewami czy rozłożystymi drzewami. Pokarm powinien być wykładany każdego dnia. Lepiej jest wysypywać kilka, ale małych dawek, niż jedną, a za dużą. Karma nie powinna leżeć na zewnątrz zbyt długo. Należy obserwować ile karmy zostaje w następnym dniu. Jeśli pokarm pozostał w karmniku oznacza to, że przesadziliśmy z jego ilością, a jeżeli dawka wysypana z rana znikła już popołudniu to możemy dosypać ponownie nawet w tym samym dniu. Ma to związek między innymi z warunkami pogodowymi. W czasie ładnych, bezśnieżnych dni ptaki wyjedzą mniej karmy niż gdy aura się pogorszy, a jedynym źródłem pożywienia będzie karmnik. Istotne jest aby ustawić w pobliżu karmnika poidełko. W okresach silnych mrozów dostęp do wody jest ważny. Ptaki nie potrafią zaspokoić swojego pragnienia śniegiem czy lodem i stąd trudność ze znalezieniem odrobiny wody. W tym przypadku także ważne jest regularne sprawdzanie czy woda nie zamarzła, zwłaszcza w mroźne dni. Należy zadbać o czystość karmnika. To przy nim spotykają się gatunki, które w naturalnych warunkach nie biesiadują razem. Nasilona obecność różnych gatunków w jednym miejscu może przyczyniać się szczególnie podczas łagodnej zimy do rozprzestrzeniania się chorób i pasożytów. Aby ograniczyć wystąpienie tego zjawiska wskazane jest regularne sprzątanie ptasiej stołówki. Usuwamy resztki pozostawionego przez ptaki pokarmu oraz ich odchody. Wszystkie te zabiegi wykonujemy w gumowych rękawiczkach dla własnego bezpieczeństwa. Oto, co możemy podawać ptakom: zboża: proso, owies, pszenicę, jęczmień; nasiona: słonecznik, dynię, kukurydzę, rzepak, rzepik; płatki zbożowe z wyżej wymienionych zbóż; kasze: jęczmienną, gryczaną; orzechy: włoskie, laskowe, ziemne; owoce i nasiona dziko rosnących roślin: jarzębiny, dzikiej róży, berberysu, bzu czarnego; świeże owoce: jabłka, gruszki; gotowane warzywa: marchew, ziemniaki ; słoninę, łój, smalec. Jaki pokarm preferują wybrane gatunki ptaków? Może zacznijmy od słonecznika. Jedzą go niemal wszystkie ptaki, najbardziej smakuje sikorom i łuszczakom. Można podawać go w formie wyłuskanej, ale zwierzęta równie dobrze radzą sobie z nasionami niełuskanymi. Słonecznika jest sporo odmian. Najlepiej do dokarmiania sprawdzi się jego pastewna odmiana, czyli tak zwany czarny słonecznik. Ma on drobne nasiona o delikatnej skorupce. Najwygodniej zaopatrzyć się w niego na bazarach i w centrach handlowych, gdzie koszt waha się w granicach 3–8 złotych za kilogram. Mazurkom i wróblom najbardziej zasmakuje proso. Jednak nie pogardzą nim zięby czy dzwońce. Ziarno jest dość charakterystyczne, drobne i owalne. Zboże to można z powodzeniem hodować w przydomowym ogrodzie, do karmników wykładamy kłosy, a nie łuskane ziarna. Szczególne ważne są pokarmy, które zawierają dużą ilość białka i tłuszczu. Takimi roślinami są rzepak i rzepik. Są one atrakcyjne głównie dla łuszczaków. Cena tych nasion nie jest wysoka. Łuszczaki chętnie zjadają zboża krajowe. Wybierając ten rodzaj karmy należy liczyć się z tym, że dla niektórych gatunków ziarna te mogą okazać się zbyt twarde. Można wówczas pokusić się o ich rozdrobnienie do postaci śruty zbożowej. Zboża są idealnym pokarmem dla krajowych kuraków: bażantów, kuropatw, ale także dla gołębi. Nie pozostaną na nie obojętne też trznadle. Chyba jednym z najpopularniejszych pokarmów dla sikor jest słonina. Jednak przyciągnąć może ona także dzięcioła. Słonina dla tego pierwszego gatunku może być powieszona na sznurku. Gdy chodzi natomiast o dzięcioła lepiej przymocować ją jak najsztywniej. Jej zapach oprócz ptaków skusić może drapieżniki czworonożne takie jak kuny, a także nasze domowe koty. W związku z tym należy zwracać uwagę, gdzie ją umieszczamy. Pamiętajmy także o zmianie jej na nową najrzadziej co dwa tygodnie, a na pewno powinniśmy to robić w łagodne zimy. W przeciwnym razie może się szybko zepsuć i zaszkodzić ptakom. W kolejności po słoninie wymienić należałoby smalec i łój. Są to pokarmy mniej chętnie zjadane przez ptaki, natomiast doskonale sprawdza się jako spoiwo do tworzenia kul tłuszczowych. Nie potrzebujemy kupować gotowych kul, gdyż bardzo łatwo możemy je zrobić samodzielnie. Wystarczy gdy do roztopionego smalcu dodamy mieszankę nasion, pokruszone orzechy, poczekamy aż całość zgęstnieje i gotowe. Pamiętajmy, że kule powinny być wywieszane najlepiej w mroźne dni. Natomiast ptakom nie należy bezwzględnie podawać produktów solonych. Układ pokarmowy tych zwierząt pozbawiony jest pęcherzyka żółciowego przez co zdolność wydalania soli jest ograniczona. Poza tym, jak było wspomniane wcześniej, ptaki nie potrafią zaspokoić pragnienia śniegiem ani lodem, a po spożyciu solonego pokarmu właśnie ono by im dokuczało. Zepsute jedzenie również nie powinno lądować w karmniku. Nie traktujmy go jak śmietnika, do którego wrzucamy spleśniały chleb, zjełczałe kasze lub zgniłe owoce. Zjedzenie przez ptaki zepsutego pokarmu może doprowadzić do schorzeń układu pokarmowego powodując rozwój choroby, a nawet śmierć. Unikajmy podawania świeżego białego pieczywa. Jego nadmiar doprowadzić może do kwasicy – groźnej choroby przewodu pokarmowego. Na pewno dokarmianie ptaków wiąże się z systematycznością, poświęceniem tej czynności naszego czasu. Jednak argumentem za jest fakt, że przyniesie nam to dużą satysfakcję i wiele radości. Usytuowanie karmnika w pobliżu okna naszego domu pozwoli nam w swobodny sposób podpatrywać naturę. Możemy być zdziwieni jaka różnorodność ptaków przebywa w bliskim nam otoczeniu, a w natłoku codziennych spraw często nie zwracamy na nie uwagi. Dzięki takiej obserwacji będziemy mieli okazję przyjrzeć się dokładnie upierzeniu ptaków (często bardzo barwnemu), ich zwyczajom, a nawet poznać temperamenty rozmaitych gatunków. Warto zaangażować w to najmłodszych. Będzie to dla nich nie tylko zajęcie edukacyjne, ale pomoże uwrażliwić je na piękno przyrody i potrzebę jej ochrony. Barbara Kawka, Justyna Kamińska Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj 04sty2021 Już wiemy czy i jak dokarmiać zimą dzikie ptaki, które zamieszkują nasze sąsiedztwo. A co z pozostałymi zwierzętami? Czy potrzebują pomocy człowieka, by przetrwać ciężką zimę? Nasz skansen często odwiedzają dzikie zwierzęta, dlatego ich los jest nam szczególnie bliski. Zima to okres ciężki nie tylko dla ludzi, ale i dla zwierząt, szczególnie tych dziko żyjących. Nie straszny jest dla nich mróz, do którego natura przystosowała ich hojnie. W przypadku ssaków w grubszą okrywę włosową szczeciniastą podbitą włosem wełnistym, a u ptaków możliwością nastroszenia piór, pomiędzy którymi znajduje się powietrze powodując dodatkową warstwę izolacyjną. Ponadto kuropatwy grzebią sobie w śniegu kotlinki, w których zalegają “przytulone” do siebie oraz „zaśnieżają” się w kopnym śniegu grzebiąc sobie tuneliki. Ważniejszy jest jednak dostęp do bazy żerowej spowodowany zwiększonym zapotrzebowaniem energetycznym organizmu oraz ubogością pożywienia. Szczególne utrudnienie występuje podczas odwilży a później długotrwałego mrozu powodującego utrzymywanie się zlodowacenia utrudniającego zwierzynie dostęp do pobierania pokarmu znajdującego się pod śniegiem oraz poruszanie się (głównie kopytnym). W okresie tym, aby pomóc dzikiej zwierzynie dokonywane jest jej dokarmianie. W naszym kraju zadanie to należy wyłącznie do leśników i myśliwych. Są do tego fachowo przygotowani i robią to w taki sposób, by nie zaszkodzić zwierzętom. Dla zwierzyny płowej (jeleni, danieli, saren) budowane są paśniki, w których wykładana jest pasza objętościowa: siano, snopówka (niemłócony owies w snopkach) oraz liściarka (zasuszone gałązki drzew z liśćmi), treściwa: owies, kukurydza, żołędzie, kasztany, soczysta (również dla dzików): buraki pastewne, cukrowe, marchew, brukiew, kapustę pastewną i lizawki solne. Lizawki są szczególnie ważne dla samców saren czyli kozłów – jest składnikiem budulcowym nakładanego w tym okresie nowego poroża (poroże zrzucają od października do grudnia). Jeżeli chodzi o kuraki, to stawiane są dla kuropatw budki a dla bażantów podsypy w miejscach ich bytowania (ulubione przez ptaki miejsca można stwierdzić po pierwszych opadach śniegu). Wykonywane są z materiałów naturalnych, takich jak słoma, trzcina, gałęzie drzew iglastych. Wykładana jest w nich karma ze śrutowanej kukurydzy i pszenicy, jest to pasza wysokobiałkowa, a co za tym idzie wysokoenergetyczna oraz poślad poomłotowy jako uzupełnienie, którym można również przysypywać marchew chroniąc ją przed zamarznięciem. Po opadach i zawiejach należy pamiętać, aby usuwać zalegający śnieg w budkach i podsypach oraz jego otoczeniu. Również może być usuwana pokrywa śnieżna z ozimin, w celu udostępnienia w ten sposób kuropatwom dostępu do masy zielonej (celem dostarczenia organizmowi wody). Bardzo ważne jest, aby budki i podsypy były ustawiane w pobliżu zarośli – krzaków tarniny, dzikich róż, trzcin itp. stanowiących naturalną osłonę nie tylko od srogich warunków, ale również przed drapieżnikami. Szczególnie dużym zagrożeniem dla kuropatw są ptaki drapieżne, które przesiadują na drzewach w pobliżu miejsc ich dokarmiania w oczekiwaniu na swe ofiary, niejednokrotnie znacznie je przetrzebiają. Należy pamiętać o tym, iż dokarmianie ma na celu uzupełnienie naturalnej diety i w takich ilościach, aby zmusić zwierzynę do wędrówki w jej poszukiwaniu a nie tylko uzależnianiu się od karmy wyłożonej w paśnikach. Pamiętajmy, że o ile dzikie „drobne” ptaki żyjące w naszym otoczeniu możemy dokarmiać zimą, o tyle ingerencję w życie innych dzikich zwierząt musimy zostawić fachowcom. Zwierzętom pomagać możemy głównie tym, że nie będziemy im szkodzić i cały rok dbać o środowisko przyrodnicze. Wraz z nadejściem zimy ludzie poświęcają swoim skrzydlatym przyjaciołom więcej uwagi. Kiedy śnieg zasypie pola, łąki oraz lasy i utworzy śnieżne czapy na gałęziach drzew, ptakom bez pomocy człowieka trudno jest przetrwać. Aby pomóc przeżyć tym zwierzętom tę trudną porę roku, budujemy więc na swoich parapetach i balkonach karmniki. Trzeba jednak koniecznie pamiętać o zasadach zimowego dokarmiania ptaków. Dokarmianie ptaków wiąże się z przyjęciem na siebie odpowiedzialności za ich zdrowie, a nawet i życie. Do karmników będą przylatywały różne gatunki, więc i karma powinna być różnorodna. Jednak zanim zdecydujemy się na dokarmianie trzeba pamiętać o pewnych zasadach. Ptaki szybko przyzwyczają się do odwiedzania karmnika, zapamiętują, gdzie on się znajduje, trzeba więc regularnie wsypywać karmę przez cały okres zimy. Dokarmianie należy zakończyć wiosną. Trzeba pamiętać również o czyszczeniu karmników, usuwaniu z nich ptasich odchodów. Bardzo ważna jest tez konstrukcja tej ptasiej jadłodajni. Musi być zadaszona, żeby pokarm nie nasiąkał wodą , a domek powinien znajdować się w miejscu niedostępnym dla drapieżników. Czym można dokarmiać ptaki zarówno w mieście, jak i w lasach? Opowiedział nam o tym pracownik Nadleśnictwa Augustów, pan Marek Węgrzynowicz, który z zamiłowania interesuje się ptakami. „W naszym nadleśnictwie znajduje się 17 leśniczówek i jeśli dobrze się orientuję, przy niektórych leśnicy wystawiają karmniki dla ptaków. Ze względu na duży przekrój gatunkowy ptaków, pokarm jest urozmaicony. Karmniki w lasach odwiedzane są przez sójki, orzechówki, sikorki, trznadle, a nawet gile. Wysypywany pokarm musi być czysty, suchy, wcześniej właściwie przechowywany, aby ptaki się nie rozchorowały. Doskonałe dla ptactwa są ziarna różnych zbóż, łuskane orzechy i przysmak ptaków – ziarna słonecznika. Niektóre ptaki lubią zjeść coś tłustego, dlatego wystawiane są kule tłuszczowe lub zawieszona obok niesolona słonina. Wszystkie produktu muszą być pozbawione soli” – informuje nasz rozmówca. Będąc na spacerze nad Nettą ludzie nie mogą oprzeć się potrzebie dokarmiania znajdujących się tam łabędzi. Jaki pokarm jest dobry dla tych ptaków? Często widzimy, jak ludzie rzucają łabędziom pokruszony chleb. Czy jest to odpowiedni produkt? „Nie mam zbyt dużej wiedzy na temat łabędzi, ale z pewnością nie może to być chleb, chociażby dlatego, że zawiera w swoim składzie sól, a sól nie może być spożywana przez ptaki. Chleb nasiąka wodą, pleśnieje i jest wówczas bardzo szkodliwy dla zdrowia i życia. Sądzę, że łabędzie w swoim środowisku, jeśli woda nie zamarznie, żywią się wodorostami. Jeśli człowiek chce dokarmiać łabędzie, to myślę, że dobrym pomysłem byłaby np. kukurydza czy posiekane, ugotowane warzywa, oczywiście bez soli” – mówi pan Węgrzynowicz. Leśniczy do spraw łowiectwa w Nadleśnictwie Augustów, pan Adam Kolator, opowiedział nam w jaki sposób pomagał ubiegłorocznej zimy kuropatwom. „W tym roku nie mamy ciężkiej zimy, a wystawianie budek, szałasików dla kuropatw ma sens podczas śnieżnych zim. Ubiegłej zimy budowałem takie szałasiki w kształcie litery A i wystawiałem tam, gdzie na śniegu widać było stado. W osłoniętych od wiatru szałasikach znajdowało się ziarno i kuropatwy wydziobywały je” – tłumaczy nasz rozmówca. Na znakomity pomysł wpadli pracownicy Biebrzańskiego Parku Narodowego. Dzięki kamerze, zainstalowanej na jednym z drzew, na którym umieścili karmnik, na żywo można oglądać transmisję z ptasiej stołówki i obserwować, jak pożywiają się przylatujące tam ptaki. Wystarczy tylko nieco cierpliwości, a widok będzie niezapomniany, stołują się tam bowiem najróżniejsze gatunki ptaków. Można tu spotkać wróbelka, sójkę, dzwońca, sikorkę czy srokę. Zatem, zgodnie z radami naszych rozmówców, dokarmiajmy ptaki zimą w sposób mądry i odpowiedzialny, zgodnie z obowiązującymi zasadami.

budki do dokarmiania kuropatw